Grunwald był na prawdę wydarzeniem roku, można było to zobaczyć bezpośrednio na polach grunwaldzkich. Należy wspomnieć, że pomimo kłopotów organizacyjnych na miejscu, impreza była sprawna dla służb porządkowych. Widziałem, że służby porządkowo-ratownicze miały właściwe pola, działały ogólnie sprawnie. Zważając, że na miejscu przewinęło się ponad 200 tysięcy Polaków i osób zainteresowanych historią Polski. Na miejscu można było policzyć osoby, które przyjechały pociągami i autobusami, znaczna jednak większość osób przyjechała samochodami. Uważam imprezę za ważną, pojawiało się także wiele biało-czerwonych flag.
Wierni rozpoczęli imprezę w piątek wczesną porą, bo już przed 8 godziną rano na miejscu pojawili się pierwsi wytrwali. Udało się zająć miejsce, muszę powiedzieć że tu świetnymi umiejętnościami organizacyjnymi wykazał się Pan Kierownik. Nie dopuścił ani jednego zainteresowanego polem namiotowym, na prawdę do końca dnia pilnował aby tylko nasza grupa Wiernych została zainstalowana obok siebie. Szkoła w tym wykazała się dużą odpowiedzialnością, powiem więcej że kontakt z Paniami z sekretariatu i osobami pracującymi w szkole był na prawdę miłym przeżyciem. A na pewno dla mnie, nie mogłem narzekać na żadną ze spraw jaką załatwiałem na miejscu.
Pierwsi twardziele Wiernych przyjechali po południu, przywożąc nam koszulki Wiernych Ojczyźnie (uwierzcie, że zainteresowanie koszulkami było jeszcze większe niż mogłem się spodziewać i niźli wszyscy razem się spodziewaliśmy, to był szpan (!)), książki Krzyżaków Henryka Sienkiewicza i tu należą się ukłony dla Twisterra i Riterra, bo na ostatnią chwilę musieli je odnaleźć oraz sprzętu takiego jak namioty i uśmiech, którego powoli nam brakowało. Czekanie bowiem godzinami na pierwszych twardzieli w pełnym słońcu było nie lada wyzwaniem, sam czułem osłabienie, ale nadzieja nas nie opuszczała. Po przyjeździe prawie wszyscy wskoczyli w koszulki Wiernych, poznaliśmy się, ludzie widzieli w nas siłę i przede wszystkim radość. Wielką, bo prawie wszyscy spotkali się po raz pierwszy w realu. Wierni, koszulki, uśmiechy, żarty, słoneczko, namioty, tego się nie da opisać. W jednej chwili zastrzyk emocji był bardzo silny. Ja czułem się otumaniony, spełniły się moje marzenia. Wierni spotkali się.
Naszą radość przypieczętował Ahaj wraz ze swoją rodziną, ich przyjazd był bardzo potrzebnym zastrzykiem dla nas wszystkich. Dzięki Ahajowi społeczność Wiernych była już nie tylko silnie rozrzucona wiekowo, ale także pojawił się bardzo silny element, bardzo wesołej rodziny. Rodzina i społeczność przeplatają się między sobą, mogę z odwagą powiedzieć że na miejscu poczuliśmy się jak rodzina. Razem jedliśmy, piliśmy, razem śpiewaliśmy, razem podejmowaliśmy rozmowy. Nie brakowało nam w tym jednak wspólnego zrozumienia. Potrafiliśmy śmiać się, ale także podejmować wspólnie decyzje. Decyzje różne i to się liczyło, zaufaliśmy sobie na miejscu. Bez mrugnięcia oka.
Po długich rozmowach, podjęliśmy decyzję o pójściu w świat i ten kawałek historii powinienem dopisać każdy

Powiem znowu, że Wierni Ojczyźnie budzili ogromne zainteresowanie, koszulki tylko dopełniały sprawę. Warto było!
Po dziennych katorgach, usiedliśmy w końcu przy ognisku, gdzie zaśpiewaliśmy Rotę, gdzie zaśpiewaliśmy wiele innych pieśni. Było nas już nie tylko widać, ale i słychać. Wspomnę, że po zaśpiewaniu Roty całe pole namiotowe stało się najcichszym miejscem w okolicy. Krajobraz patriotów dopełniała flaga w barwach biało-czerwonych, o których wiernie pamiętał jeden z naszych użytkowników. Wielkie podziękowania z mojej strony dla wszystkich, bo piosenki przyciągały ludzi. Mogliśmy swobodnie rozmawiać z każdym zainteresowanym, bo do naszego ogniska dołączyło wiele osób. Zdradzę, że do ogniska trzeba było się wkupić i kosztowało to piosenkę, którą trzeba było zaśpiewać! A śpiewu nam nie brakowało do samego rana, białego rana! Mówię, że śpiewaliśmy bez jakichkolwiek instrumentów, na żywca, ba śpiewaliśmy a capella!
Mnie osobiście w pamięć najsilniej zaszła Pieśń Konfederatów Barskich, którą musiałem śpiewać wspólnie z DiD@ i wydaje mi się, że to był bardzo wzruszający moment. Zawsze będę ją kojarzył z wyjazdem pod Grunwald z Wiernymi. DiD@ bowiem był pierwszym głosem, DiD@ jest wszechstronny i na prawdę talentów mu nie brakowało przez cały pobyt. Twisterro ze mną śpiewał piosenki Szanty, które łatwo było załapać. Wykazał się świetnym głosem, było nas słychać w całej wiosce! Ahaj natomiast wspomógł mnie przy śpiewaniu Naszej Klasy, bez Jego głosu nie udałoby mi się jej zaśpiewać. Ahaj z resztą podtrzymywał śpiew do białego rana, gdzie zaśpiewał Autobiografię i wiele innych utworów. W tym także wschodnich oraz turystycznych.
Najwytrwalsi nie poszli spać o 4 rano, ale po 5. Bowiem o 5 rozłożyłem śpiwór i udałem się na spoczynek

Bitwa i inscenizacja były niezapomniane, nie da się ich przeżyć ponownie. Ja zapamiętam je do końca życia, a będą tym silniejsze bo przez cały dzień maszerowaliśmy pod flagą biało-czerwoną. Złożyliśmy wieniec upamiętniający Bohaterów poległych pod polami Grunwaldu. Utworzyliśmy kołnierz, bo pod pomnikiem i stojących na pomniku nie brakowało. Musieliśmy po prostu stanąć w szeregu z dwóch stron, aby osoby mogły złożyć wieniec. Ja służyłem salutem flagi biało-czerwonej. Przy okazji zaczepił mnie młody człowiek, którego cytował DiD@, że byliśmy pierwszymi patriotami których w ten dzień widział. A przecież przewinęło się tam setki tysięcy osób... To bardzo ważne, aby się wspierać.
Do minusów zaliczę tylko to, że Koncert Pieśni Dawnych i Msza Trydencka nie odbyły się w czasie i miejscu, w którym moglibyśmy uczestniczyć. Zabawa i rozrywka rozmazała powagę Mszy Trydenckiej, która była nierozerwalna z bitwą pod Grunwaldem. Ale czego możemy oczekiwać od 28 mln, które zostały przeznaczone na organizację bitwy. Przecież postawienie tabliczki z informacją o tym, gdzie Msza Święta miała się odbyć. No, ale jest fajnie i zgoda buduje. Tu zgody nie zabrakło.
Wyjazd był bardzo udany, jak tylko zdobędę wszystkie zdjęcia to dopełnię wypowiedź.
Dziękuję wszystkim przybył, to był dla mnie zaszczyt spotkać się z Wami na miejscu i przeżyć kolejne polskie zwycięstwo!